O neurodydaktyce mówi się dziś naprawdę dużo. I trudno się temu dziwić. Wiedza o tym, jak działa mózg, jak kształtuje się pamięć, co wpływa na uwagę i koncentrację czy jaką rolę w uczeniu się odgrywają emocje, zmieniła sposób, w jaki patrzymy na edukację.
Coraz częściej wiemy już nie tylko czego uczyć, ale też zastanawiamy się, w jakich warunkach człowiek może uczyć się najlepiej.
I właśnie ten drugi temat wydaje się szczególnie ciekawy. Nawet najlepsza metoda pracy może nie zadziałać tak, jak powinna, jeśli uczeń funkcjonuje w przestrzeni pełnej rozpraszających bodźców, hałasu i przypadkowych rozwiązań.
Można mieć świetnie przygotowaną lekcję. Można wykorzystać nowoczesne narzędzia, pracę projektową czy aktywizujące metody. Można też doskonale znać zasady funkcjonowania pamięci i uwagi.
A potem przychodzi rzeczywistość…
Ktoś przesuwa krzesło. Na korytarzu jest głośno. Za oknem coś się dzieje. Kilka osób rozmawia jednocześnie. Uczeń siedzi w miejscu, w którym cały czas coś przyciąga jego wzrok.
Kiedy rozmawiamy o projektowaniu szkoły, dość łatwo wpaść w pułapkę myślenia produktowego.
- Potrzebujemy nowych sal? To kupmy nowe meble.
- Potrzebujemy miejsca do wyciszenia? Wstawmy pufy i panel akustyczny.
- Chcemy bardziej kreatywnej przestrzeni? Dodajmy kolory i kilka ciekawych elementów.
Tylko że przestrzeń edukacyjna nie działa jak zestaw przypadkowo dobranych produktów.
Najpierw powinno pojawić się pytanie: czego potrzebują ludzie, którzy będą z niej korzystać?
Jak wygląda typowy dzień w tej szkole? Jak prowadzone są lekcje? Ile czasu uczniowie spędzają na pracy indywidualnej, a ile na współpracy? Gdzie pojawia się hałas? Co dzieje się podczas przerw? Czy uczniowie mają możliwość zmiany miejsca? Czy nauczyciel ma gdzie spokojnie porozmawiać z dzieckiem?
Dopiero później możemy zastanawiać się, jakie rozwiązania będą naprawdę potrzebne.
To trochę tak, jak z projektowaniem mieszkania. Najpierw trzeba wiedzieć, jak żyją ludzie, którzy będą w nim mieszkać. Dopiero potem wybiera się wyposażenie.
W szkole jest podobnie.
Jedną z rzeczy, o których warto pamiętać, jest ograniczona pojemność naszej uwagi.
Uczeń nie może świadomie zajmować się wszystkim jednocześnie. Kiedy próbuje zrozumieć nowe zagadnienie, jego mózg musi wybrać to, co w danym momencie jest najważniejsze, i odsunąć na dalszy plan pozostałe informacje.
Problem w tym, że środowisko cały czas coś nam podsuwa.
Rozmowa obok. Hałas z korytarza. Ruch za oknem. Ekran. Dekoracje. Ktoś wchodzący do sali. Dźwięk przesuwanego krzesła.
Nie każdy z tych bodźców całkowicie wytrąci ucznia z koncentracji. Ale każdy z nich może konkurować o jego uwagę.
Dlatego akustyka w szkole nie jest wyłącznie kwestią komfortu.
Ma znaczenie dla tego, jak łatwo można usłyszeć nauczyciela, zrozumieć polecenie i skupić się na zadaniu. Szczególnie wtedy, gdy w klasie pracuje jednocześnie wiele osób.
Co ciekawe, rozwiązaniem nie jest stworzenie szkoły, w której panuje absolutna cisza. Przecież dobra edukacja potrzebuje rozmowy. Dzieci powinny ze sobą rozmawiać, pracować w grupach, dyskutować, wymieniać się pomysłami. Problemem nie jest więc sam dźwięk. Problem pojawia się wtedy, gdy nie mamy nad nim żadnej kontroli.
Dobrze zaprojektowana przestrzeń powinna pozwalać przechodzić od pracy zespołowej do bardziej skupionej pracy indywidualnej, od większej aktywności do wyciszenia.
Każdy uczeń korzysta z przestrzeni trochę inaczej Wystarczy przyjrzeć się uczniom podczas zwykłej lekcji.
- Jeden siedzi spokojnie przez kilkadziesiąt minut.
- Drugi co chwilę zmienia pozycję.
- Ktoś potrzebuje pracować z kolegą.
- Ktoś inny najlepiej radzi sobie wtedy, gdy może usiąść trochę dalej od grupy.
- Jednemu nie przeszkadza ruch w sali. Inny natychmiast odwraca głowę, kiedy ktoś przechodzi obok.
Czy to oznacza, że trzeba stworzyć osobne stanowisko dla każdego ucznia? Oczywiście, że nie!
Warto jednak przestać projektować szkołę tak, jakby wszyscy uczniowie mieli dokładnie takie same potrzeby. Elastyczność nie musi oznaczać skomplikowanych rozwiązań. Czasem wystarczy możliwość zmiany miejsca, inny sposób ustawienia mebli, niewielka strefa do pracy indywidualnej czy miejsce, w którym jest po prostu trochę mniej bodźców.
To daje uczniom coś bardzo ważnego – możliwość dopasowania sposobu pracy do konkretnej sytuacji.
Czy uczeń powinien mieć wybór? To pytanie pojawia się często. Czy jeśli damy uczniom możliwość wyboru miejsca, nie zrobi się chaos?
Może się zrobić. Jeśli wybór będzie pozbawiony zasad i nie będzie miał związku z organizacją lekcji.
Ale sam fakt, że przestrzeń daje możliwość wyboru, nie musi oznaczać braku struktury.
Wręcz przeciwnie.
Nauczyciel nadal prowadzi zajęcia. Określa zasady. Decyduje, kiedy cała klasa pracuje razem, a kiedy można wybrać inne miejsce.
Przestrzeń może natomiast dawać mu więcej możliwości.
Podczas pracy grupowej uczniowie mogą korzystać z innego układu niż podczas sprawdzianu. Przy zadaniu wymagającym skupienia można ograniczyć liczbę bodźców. Przy pracy projektowej można stworzyć warunki sprzyjające współpracy.
Ta sama sala może więc działać na kilka różnych sposobów. I chyba właśnie o taką elastyczność chodzi najbardziej.
… Czasem potrzebujemy się wycofać
W szkole dużo się dzieje: Dźwięki, rozmowy, ruch, zadania, relacje z innymi. Dla części uczniów taka intensywność może być szczególnie obciążająca. Dlatego coraz częściej w projektowaniu przestrzeni edukacyjnych pojawia się temat miejsc, w których można na chwilę ograniczyć liczbę bodźców. Nie powinny być one traktowane jako miejsce „dla tych, którzy sobie nie radzą”. To ważne rozróżnienie.
Każdy z nas czasem potrzebuje chwili spokoju. Dorosły wychodzi na chwilę z głośnego pomieszczenia, zamyka drzwi w gabinecie albo idzie na krótki spacer. Dziecko również może potrzebować sposobu na zmniejszenie poziomu pobudzenia.
Dobrze zaprojektowana strefa wyciszenia nie jest więc końcem aktywności. Ma pomóc wrócić do niej w lepszym stanie.
W tym wszystkim jest jeszcze nauczyciel!
Łatwo zapomnieć, że przestrzeń szkoły oddziałuje nie tylko na uczniów. Nauczyciel spędza w niej często większą część swojego dnia. To on przez kilka godzin słyszy rozmowy, reaguje na ruch, odpowiada na pytania, pilnuje przebiegu lekcji i jednocześnie próbuje utrzymać uwagę całej grupy.
Jeżeli przestrzeń jest nieczytelna, głośna albo źle zorganizowana, nauczyciel również ponosi tego koszt.
Dlatego projektowanie szkoły powinno uwzględniać obie strony.
Dobrze zaplanowana przestrzeń może ułatwić nauczycielowi obserwowanie grupy, organizowanie różnych form pracy czy przechodzenie między aktywnościami. Może też ograniczyć część niepotrzebnych zakłóceń.
I czasem właśnie te pozornie drobne rzeczy robią dużą różnicę. Neurodydaktyka nie jest instrukcją obsługi szkoły Warto przy tym zachować zdrowy dystans. Neurodydaktyka nie daje nam prostego przepisu na idealną klasę. Nie ma jednej listy: „ten kolor poprawia pamięć, ten mebel zwiększa koncentrację, a ta forma przestrzeni rozwija kreatywność”.
Takie hasła są bardzo chwytliwe, ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana.
Znacznie ciekawsze jest spojrzenie na przestrzeń przez pryzmat tego, co rzeczywiście dzieje się z człowiekiem podczas uczenia się.
- Jak dużo bodźców musi przetworzyć?
- Czy może skupić uwagę?
- Czy dobrze słyszy?
- Czy ma możliwość współpracy?
- Czy może na chwilę zmienić sposób pracy?
- Czy czuje się bezpiecznie?
- Czy przestrzeń pozwala mu funkcjonować w różny sposób?
To są pytania, które naprawdę mogą pomóc w projektowaniu szkoły.
Dlatego w EMOLAB nie zaczynamy od pytania: „Jakie meble wstawimy do tej sali?”Zaczynamy od obserwacji.
Chcemy wiedzieć, jak dana przestrzeń jest używana. Co działa dobrze, a co przeszkadza. Jak poruszają się uczniowie. Gdzie powstają sytuacje konfliktowe. W których miejscach jest najgłośniej. Czy istnieją warunki do spokojnej pracy. Jak nauczyciele wykorzystują przestrzeń podczas różnych zajęć.
Dopiero wtedy można sensownie rozmawiać o rozwiązaniach.
- Czasem będzie potrzebna zmiana układu mebli.
- Czasem poprawa akustyki.
- Czasem stworzenie niewielkiej strefy do pracy indywidualnej.
- A czasem okaże się, że problem leży zupełnie gdzie indziej i nie wymaga kupowania kolejnych elementów wyposażenia.
To właśnie odróżnia projektowanie przestrzeni od jej urządzania.
Szkoła to nie tylko budynek. Patrząc na szkołę w ten sposób, zaczynamy dostrzegać coś więcej. Przestrzeń nie jest neutralnym tłem dla edukacji. Wpływa na to, jak się poruszamy, gdzie kierujemy uwagę, jak łatwo ze sobą rozmawiamy, czy możemy pracować samodzielnie i czy mamy możliwość znalezienia spokojniejszego miejsca.
Nie zastąpi dobrego nauczyciela. Nie zastąpi dobrej metody. Nie rozwiąże wszystkich problemów, z jakimi mierzy się współczesna szkoła.
Może jednak sprawić, że nauczyciel i uczeń będą mieli lepsze warunki do wykonania
