Kącik wyciszenia to nie mebel. To narzędzie projektowania środowiska edukacyjnego

Współczesna placówka edukacyjna jest środowiskiem o niezwykle wysokiej intensywności. Przez wiele godzin dziennie spotykają się w niej ludzie, którzy jednocześnie rozmawiają, przemieszczają się, pracują indywidualnie i w grupach, reagują na polecenia, zmieniają aktywności i przetwarzają ogromną liczbę informacji. Dźwięki, światło, ruch, obecność innych osób i ciągłe zmiany tworzą przestrzeń, której oddziaływanie nie kończy się wraz z rozpoczęciem lekcji czy zajęć. Człowiek pozostaje w niej przez cały czas w relacji z otoczeniem.

Dla części osób jest to naturalne środowisko codziennego funkcjonowania. Dla innych oznacza dodatkowy, często niewidoczny wysiłek. Utrzymanie koncentracji mimo rozmów toczących się w tle, ignorowanie ruchu znajdującego się w polu widzenia, przetwarzanie kilku komunikatów jednocześnie czy radzenie sobie z narastającym pobudzeniem może wymagać znacznie więcej energii, niż jesteśmy w stanie dostrzec z zewnątrz.

Właśnie dlatego coraz częściej mówi się o potrzebie tworzenia w placówkach edukacyjnych miejsc wyciszenia i regulacji. Warto jednak uważać, aby nie sprowadzić tej idei do zakupu kolejnego zestawu mebli.

Bo prawdziwe pytanie nie brzmi: jaki kącik wyciszenia wybrać?

Brzmi raczej: jak zaprojektować środowisko, które pozwoli człowiekowi zmniejszyć intensywność bodźców, odzyskać poczucie kontroli i wrócić do aktywności?

To zasadnicza różnica. W pierwszym przypadku myślimy o produkcie. W drugim – o człowieku i jego relacji z przestrzenią.

Kiedy przestrzeń zaczyna mieć znaczenie?

Przeciążenie bodźcami nie zawsze wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy. Nie musi oznaczać płaczu, wyraźnego zdenerwowania czy odmowy uczestniczenia w zajęciach. Czasem pojawia się znacznie subtelniej: trudnością z rozpoczęciem zadania, utratą koncentracji, wzmożonym ruchem, unikaniem kontaktu, poszukiwaniem dodatkowej stymulacji albo pozornym „odcięciem się” od otoczenia.

Nie oznacza to oczywiście, że każde trudne zachowanie jest wynikiem niewłaściwie zaprojektowanej przestrzeni. Na funkcjonowanie człowieka wpływa wiele czynników, a środowisko jest tylko jednym z nich. Nie powinniśmy jednak analizować zachowania ucznia całkowicie w oderwaniu od miejsca, w którym spędza znaczną część dnia.

Ma to szczególne znaczenie w kontekście neuroróżnorodności. Nie istnieje jeden poziom stymulacji, który będzie optymalny dla wszystkich. To, co dla jednej osoby jest neutralnym tłem, dla innej może stanowić źródło ciągłego obciążenia. Jedna osoba może potrzebować większej przewidywalności i ograniczenia bodźców, podczas gdy inna będzie lepiej funkcjonowała, kiedy będzie mogła się poruszyć, zmienić pozycję albo wybrać inny sposób pracy.

Dlatego dobrze zaprojektowana przestrzeń nie powinna próbować zmusić wszystkich do funkcjonowania według jednego schematu. Powinna raczej tworzyć warunki, w których różne potrzeby mogą zostać uwzględnione.

I właśnie tutaj pojawia się jedna z najważniejszych wartości projektowania środowiska edukacyjnego: możliwość wyboru.

Wyciszenie nie oznacza wyłącznie ciszy

Kiedy słyszymy określenie „kącik wyciszenia”, naturalnie myślimy o ograniczeniu hałasu. To ważny element, ponieważ warunki akustyczne mają bezpośredni wpływ na komfort funkcjonowania i możliwość skupienia uwagi. Jednak człowiek nie doświadcza przestrzeni wyłącznie za pomocą słuchu.

Równie istotne mogą być światło, liczba bodźców wizualnych, ruch pojawiający się w polu widzenia, bliskość innych osób, możliwość zachowania pewnego poziomu prywatności czy przewidywalność otoczenia. Dla jednej osoby pomocne będzie bardziej osłonięte miejsce, dla innej możliwość pozostania blisko grupy, ale bez konieczności aktywnego uczestniczenia w jej dynamice.

Dlatego przestrzeń wyciszenia powinna być rozumiana szerzej niż jako „cichszy kąt”. Jej zadaniem jest umożliwienie człowiekowi zmniejszenia intensywności doświadczenia przestrzeni.

Czasem będzie to oznaczało ograniczenie dźwięków. Innym razem większe znaczenie będzie miało uporządkowanie tła wizualnego, częściowe odseparowanie od ruchu albo możliwość zmiany pozycji. W jeszcze innym przypadku najważniejsza okaże się możliwość samodzielnego zdecydowania, gdzie i jak chcemy przez chwilę funkcjonować.

To właśnie dlatego gotowe, uniwersalne rozwiązanie nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Ten sam zestaw wyposażenia może bardzo dobrze działać w jednym miejscu, a w innym okazać się niemal bezużyteczny.

Nie „kącik dla trudnych dzieci”, ale przestrzeń regulacji

Jest jeszcze jeden wymiar, którego nie można pominąć. Nawet najlepiej zaprojektowane miejsce nie będzie dobrze pełniło swojej funkcji, jeśli sposób jego wykorzystania będzie budował negatywne skojarzenia.

Jeżeli uczeń trafia do niego dlatego, że przeszkadza, zachowuje się niezgodnie z oczekiwaniami albo „nie daje sobie rady”, przestrzeń zaczyna pełnić zupełnie inną funkcję. Zamiast komunikować: „możesz skorzystać z tego miejsca, kiedy potrzebujesz się wyregulować”, przekazuje: „idź tam, ponieważ sprawiasz problem”.

To pozornie niewielka różnica, ale z punktu widzenia projektowania środowiska edukacyjnego jest fundamentalna.

Przestrzeń regulacji powinna być naturalnym elementem placówki – podobnie jak miejsce do pracy indywidualnej, współpracy czy odpoczynku. Nie powinna być ani karą, ani nagrodą. Nie powinna być przypisana do jednej grupy osób. Powinna być jedną z możliwości korzystania z przestrzeni.

Takie podejście zmienia również rolę samego ucznia. Zamiast być osobą, którą trzeba odsunąć od grupy, otrzymuje możliwość rozpoznania własnych potrzeb i dokonania wyboru. To ważny krok w stronę środowiska, które nie próbuje eliminować różnic między ludźmi, lecz potrafi na te różnice odpowiedzieć.

Najważniejsze jest to, co dzieje się później

W dobrze zaprojektowanej przestrzeni wyciszenie nie powinno być celem samym w sobie.

Najważniejszy jest powrót.

Celem miejsca regulacji nie jest odseparowanie ucznia od procesu uczenia się, lecz stworzenie warunków, w których może on na chwilę zmniejszyć intensywność bodźców, odzyskać poczucie kontroli i – kiedy będzie na to gotowy – wrócić do aktywności.

Można więc spojrzeć na przestrzeń jak na element pewnego procesu: aktywność, narastające obciążenie, regulacja i ponowne wejście w aktywność. Jeżeli środowisko zostało zaprojektowane świadomie, może wspierać każdy z tych etapów, zamiast zmuszać nauczyciela do reagowania dopiero wtedy, gdy trudność stała się już widoczna.

To również dlatego miejsce wyciszenia nie powinno być samotną wyspą. Powinno być częścią większego systemu przestrzeni, w którym człowiek może przechodzić pomiędzy różnymi sposobami funkcjonowania.

Przestrzeń może wspierać również nauczyciela

W dyskusji o miejscach wyciszenia łatwo skoncentrować się wyłącznie na uczniu. Tymczasem nauczyciel przez wiele godzin funkcjonuje dokładnie w tym samym środowisku. Prowadzi zajęcia, reaguje na zachowania uczniów, odpowiada na pytania, zarządza dynamiką grupy i jednocześnie realizuje cele dydaktyczne.

Każdy element przestrzeni, który może wspierać te procesy, ma znaczenie.

Nie oznacza to, że odpowiednio zaprojektowane miejsce wyciszenia rozwiąże problemy za nauczyciela. Przestrzeń nie zastąpi relacji, kompetencji pedagogicznych ani indywidualnego podejścia. Może jednak ograniczyć sytuacje, w których nauczyciel musi własną uwagą i energią kompensować niedoskonałości środowiska.

To jedna z ważniejszych zasad świadomego projektowania: przestrzeń powinna wspierać człowieka w jego pracy, a nie wymagać od niego ciągłego kompensowania jej niedoskonałości.

Dlaczego projektowanie powinno zaczynać się od diagnozy?

Właśnie dlatego projektowanie miejsca wyciszenia nie powinno zaczynać się od katalogu produktów.

Najpierw trzeba zrozumieć konkretną przestrzeń. Gdzie pojawia się największy hałas? Jak przebiegają ciągi komunikacyjne? Co znajduje się w polu widzenia użytkowników? Kiedy najczęściej pojawia się przeciążenie? Czy potrzebne jest większe odseparowanie, czy raczej możliwość pozostania blisko grupy? Czy problemem jest akustyka, organizacja przestrzeni, nadmiar bodźców wizualnych, a może kilka czynników jednocześnie?

Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwalają zdecydować, jakie rozwiązanie rzeczywiście ma sens.

Inaczej zaprojektujemy miejsce znajdujące się przy ruchliwym ciągu komunikacyjnym, inaczej przestrzeń w bibliotece, a jeszcze inaczej strefę regulacji zlokalizowaną bezpośrednio w sali zajęciowej. Innych warunków będzie potrzebowało młodsze dziecko, innych nastolatek, a jeszcze innych nauczyciel.

Nie istnieje więc jeden idealny kącik wyciszenia. Istnieje natomiast możliwość stworzenia rozwiązania, które będzie dobrze odpowiadało na potrzeby konkretnej społeczności i konkretnego miejsca.

Najlepsze rozwiązanie nie zawsze jest najbardziej widoczne

W projektowaniu środowiska edukacyjnego łatwo ulec pokusie efektownych elementów. Tymczasem rozwiązanie, które rzeczywiście poprawia funkcjonowanie przestrzeni, nie zawsze jest tym, które najbardziej rzuca się w oczy.

Czasem większą wartość przyniesie poprawa akustyki. Czasem uporządkowanie tła wizualnego. Innym razem zmiana ustawienia mebli, lepsze zorganizowanie ruchu albo stworzenie naturalnej granicy pomiędzy różnymi aktywnościami.

Dlatego pytanie „co możemy tutaj kupić?” powinno pojawić się dopiero po pytaniu: „czego potrzebują ludzie, którzy będą z tej przestrzeni korzystać?”

Dopiero wtedy produkt zaczyna mieć sens.

Kącik wyciszenia jako część większego systemu

Jeżeli w jednym miejscu stworzymy piękny, dobrze wyposażony kącik wyciszenia, a cała pozostała przestrzeń będzie przeładowana bodźcami, trudno mówić o spójnym projektowaniu środowiska edukacyjnego.

Placówka powinna oferować różne możliwości funkcjonowania: miejsce do koncentracji, współpracy, aktywności, rozmowy, odpoczynku i regulacji. Nie chodzi przy tym o stworzenie zbioru przypadkowych stref, ale o zaprojektowanie środowiska, w którym użytkownik może znaleźć sposób funkcjonowania odpowiadający jego aktualnym potrzebom.

To właśnie jest szerszy wymiar projektowania inkluzywnego.

Nie chodzi o stworzenie przestrzeni idealnej dla każdego, bo taka przestrzeń prawdopodobnie nie istnieje. Chodzi o stworzenie przestrzeni, która nie narzuca wszystkim jednego sposobu korzystania z niej.

Nie każdy musi siedzieć w ten sam sposób. Nie każdy potrzebuje tej samej odległości od innych osób. Nie każdy potrzebuje takiego samego poziomu stymulacji. I nie każdy musi w tym samym momencie uczestniczyć w grupowej aktywności.

Dobrze zaprojektowane środowisko nie próbuje tych różnic wyeliminować. Pozwala na nie odpowiedzieć.

Dlatego miejsce do regulacji nie jest dodatkiem do przestrzeni edukacyjnej. Jest jednym z elementów większej filozofii projektowania – takiej, w której człowiek nie musi dopasowywać się do przestrzeni za wszelką cenę, ponieważ sama przestrzeń została zaprojektowana z myślą o różnorodności jej użytkowników.

A wtedy kącik wyciszenia przestaje być po prostu meblem.

Staje się narzędziem świadomego projektowania środowiska edukacyjnego.

Logo
Autor: EMOLAB

Projektujemy i kompleksowo wyposażamy sale żłobkowe, przedszkolne oraz szkolne w oparciu o metodologię EMOLAB.

Udostępnij ten wpis