Strefa relaksu czy edukacyjna wydmuszka? Rozmowa o tym, dlaczego szkolne strefy wyciszenia często nie działają – i jak projektować je świadomie

Redakcja: Coraz więcej szkół tworzy dziś tzw. strefy wyciszenia. Na zdjęciach wyglądają nie najgorzej – pufy, fototapety, kolory. Czy to rzeczywiście działa?

Ekspert Emolab: Powiem wprost – bardzo często nie. I problem nie polega na tym, że sama idea jest zła. Wręcz przeciwnie – potrzeba wyciszenia w szkole jest dziś absolutnie kluczowa.

Problem polega na tym, że te przestrzenie są projektowane powierzchownie.

Wiesza się przypadkową fototapetę, wstawia kilka miękkich – często intensywnie kolorowych – siedzisk i uznaje temat za zamknięty. Tymczasem przestrzeń nie działa dekoracyjnie – ona działa systemowo. Jeśli nie odpowiada na realne potrzeby uczniów, staje się tylko estetyczną „wydmuszką”

.

R: Co w takim razie najczęściej jest błędem?

E: Największym błędem jest ignorowanie podstaw – przede wszystkim akustyki.

Strefa wyciszenia, która nie jest realnie wyciszona, nie spełnia swojej funkcji. Hałas to jeden z głównych czynników przeciążenia w szkole, a jednocześnie jeden z najbardziej lekceważonych.

Jeśli uczeń nadal na podobnym poziomie słyszy hałas – jego układ nerwowy nie ma szans się zregenerować. W takiej przestrzeni nie zachodzi wyciszenie, tylko zmiana miejsca siedzenia.

R: Czyli sama estetyka nie wystarczy?

E: Estetyka jest ważna – ale tylko wtedy, gdy jest świadoma.

Przestrzeń działa – nawet wtedy, gdy nikt tego nie planuje. Kolor, światło, materiał – wszystko to wpływa na emocje i zachowanie. Ostre barwy, nadmiar dekoracji czy przypadkowe wzory mogą działać odwrotnie niż zakładamy – zamiast wyciszać, będą pobudzać i męczyć.

Dlatego w strefach wyciszenia kluczowe są: spokojna, ograniczona paleta kolorystyczna,

materiały pochłaniające dźwięk, dostęp do naturalnego światła czy też redukcja bodźców wizualnych.

To nie są dodatki. To fundamenty.

R: Wspomniała Pani wcześniej o funkcji przestrzeni. Co to oznacza w kontekście strefy wyciszenia?

E:W tym przypadku najważniejsza jest jednoznaczność.

Strefa wyciszenia nie powinna być przestrzenią „do wszystkiego”. To jeden z najczęstszych błędów – łączenie relaksu, zabawy, integracji i wyciszenia w jednym miejscu.

Tymczasem wyciszenie wymaga ograniczenia bodźców, a nie ich różnicowania. Jeśli w tej samej przestrzeni: ktoś odpoczywa, ktoś rozmawia i ktoś się bawi to ta strefa traci funkcję wyciszenia. To jest strefa aktywności w miękkiej formie.

Prawdziwa strefa wyciszenia powinna wspierać jedną funkcję: regulację.

R: Co to konkretnie oznacza dla użytkownika – ucznia?

E:To oznacza, że przestrzeń powinna dawać: możliwość odcięcia się od bodźców, możliwość zmiany pozycji ciała, możliwość chwilowego wycofania się…

Ale też coś jeszcze – bardzo ważnego: poczucie kontroli.

Uczeń powinien móc wybrać: czy chce być bardziej „schowany”, czy bardziej dostępny

jaką pozycję przyjmuje, jak długo tam przebywa. Bez tego nie ma realnej regulacji, tylko narzucone rozwiązanie.

R: A co z popularnymi rozwiązaniami, jak budki akustyczne?

E: To dobry przykład braku myślenia systemowego.

Budki akustyczne są wartościowe – ale tylko jako element większego rozwiązania. Jeśli szkoła inwestuje duże środki w pojedyncze budki dla dwóch osób, a reszta uczniów nadal funkcjonuje w hałasie, to nie jest efektywne ani racjonalne.

Projektowanie musi uwzględniać skalę. Strefa wyciszenia powinna być dostępna dla większej liczby uczniów, a nie być prestiżowym dodatkiem.

R: Kto najczęściej projektuje takie przestrzenie w szkołach i przedszkolach?

E: I tu dochodzimy do sedna problemu. Często są to świetni specjaliści od mebli – ale nie od edukacji i psychologii dzieci. Projektują funkcjonalne obiekty, ale niekoniecznie rozumieją, jak działa układ nerwowy ucznia, czym jest przebodźcowanie i jak przestrzeń wpływa na regulację emocji.

Efekt? Rozwiązania atrakcyjne wizualnie, które szybko są kopiowane przez rynek – ale niekoniecznie działają.

R: Czyli potrzebujemy innego podejścia?

E: Zdecydowanie. Świadome projektowanie stref wyciszenia to połączenie kilku obszarów: architektury, akustyki, psychologii rozwojowej, pedagogiki czy dostępności.

Kluczowe jest jednak już samo wyznaczenie odpowiedniej lokalizacji – takiej, która nie koliduje z ciągami komunikacyjnymi, hałasem czy intensywnym ruchem i która jest zgodna z obowiązującymi normami.

Nie możemy też zapominać o normach – zarówno akustycznych, jak i architektonicznych czy dotyczących dostępności. Przestrzeń musi być bezpieczna, inkluzywna i możliwa do użytkowania przez wszystkich uczniów.

R: Co w takim razie powinna zawierać dobrze zaprojektowana strefa wyciszenia?

Przede wszystkim strefa wyciszenia musi zapewniać realne wygłuszenie – poprzez zastosowanie paneli akustycznych, materiałów dźwiękochłonnych oraz fizyczne oddzielenie od źródeł hałasu. Powinna ograniczać bodźce wizualne i oferować możliwość izolacji, np. poprzez nisze, parawany lub mikroprzestrzenie.

Istotne są również rozwiązania wspierające ciało – umożliwiające zmianę pozycji, oparcie i półleżenie – a także odpowiednia skala i proporcje, które dają poczucie „otulenia”, a nie ekspozycji. Byłoby dobrze, gdyby przestrzeń  miała dostęp do światła dziennego oraz wykorzystywała materiały przyjazne sensorycznie, nie tylko estetyczne, ale też komfortowe w odbiorze i higieniczne.

Równie ważna jest trwałość rozwiązań i łatwość ich utrzymania w codziennym użytkowaniu. Strefa musi być logicznie wpisana w układ szkoły i mieć jasno określone zasady korzystania.

I co kluczowe – ta przestrzeń musi być realnie używana.

R: Na koniec – jedno zdanie: kiedy strefa wyciszenia działa?

E: Kiedy przestaje być dekoracją, a zaczyna być narzędziem regulacji.

Bo dobrze zaprojektowana przestrzeń ma nie tylko estetycznie wyglądać. Ona ma działać – wspierać koncentrację, obniżać napięcie i realnie poprawiać funkcjonowanie uczniów.

Logo
Autor: EMOLAB

Projektujemy i kompleksowo wyposażamy sale żłobkowe, przedszkolne oraz szkolne w oparciu o metodologię EMOLAB.

Udostępnij ten wpis